Przejdź do treści

Kajet sprzed 144 lat.

Jest w moich zbiorach od czasów, kiedy znacznie bliżej byłem świata antykwariatów, starych książek i przedmiotów z historią.
„Kajet Stanisława Stopnickiego” – zapisany 17 lutego 1882 roku w Janowie Podlaskim.
Równiutenkie linie, starannie wykaligrafowane litery. Ta powtarzalność, która nie jest mechaniczną poprawnością, ale efektem ćwiczenia, cierpliwości i dyscypliny. Wówczas była to umiejętność, którą należało opanować.
Niezmiennie patrzę na takie rzeczy z podziwem. Nie tylko ze względu na ich wiek.
Jest w nich coś z dawnego etosu rzemiosła. To przekonanie, że nawet zwyczajną czynność można wykonywać porządnie. Że forma ma znaczenie, a staranność nie musi służyć wyłącznie wielkim rzeczom.
Wystarczy spojrzeć na dawne etykiety apteczne, księgi rachunkowe, szyldy czy korespondencję.
Nawet rzeczy czysto użytkowe miały swoją formę, proporcję i charakter.
Nie dlatego, że ktoś projektował je z myślą o „estetyce”, tak po prostu wyglądała dobrze wykonana praca.
Ten zwyczajny, niepozorny kajet przetrwał ponad sto czterdzieści lat, do czasów, w których skreślenie kilku zdań odręcznie jest już rzadkością i często nie lada wyzwaniem.

Jaki fizyczny ślad naszej codzienności za 140 lat będzie dla kogoś równie niezwykły, jak dziś ten kajet dla mnie…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *